Historie klientów
Kryptonim: Zdrada Sportowa
Data publikacji:
23 marca, 2026

Kryptonim: Zdrada Sportowa

Pewnego dnia zadzwoniła do mnie kobieta z Rybnika, która twierdziła, że jej mąż ją zdradza.

— Marek nagle zaczął dbać o formę — mówiła. — Trzy razy w tygodniu, wieczorami, jeździ po pracy na squasha. Wraca zmęczony, ale jego torba sportowa pachnie proszkiem do prania, a nie potem. Ciuchy są poskładane jak przed wyjściem i mam wrażenie, że ich nawet nie używa i nie pierze. Zachowuje się co najmniej dziwnie.

Postanowiłem przyjąć tę sprawę. Umówiłem się z klientką w jednej z rybnickich kawiarni, aby podpisać dokumenty i zebrać materiały.

Marek — średniej budowy mężczyzna po czterdziestce, niski, z lekkim brzuchem i siwiejącymi włosami — na zdjęciach przedstawiał się jako typ zadbany, zawsze w garniturze i krawacie. Poruszał się czarnym BMW X5 i pracował jako handlowiec w firmie swojej żony, pani Hani. Jak przyznała klientka, stał się oziębły, unikał kontaktu i zachowywał się zupełnie inaczej niż wcześniej.

Aby się nie spalić, rozpocząłem obserwację nie spod domu, lecz w miejscu, w którym Marek regularnie się pojawiał — pod klubem sportowym, w poniedziałki, środy i piątki o godzinie 17. Rzeczywiście, przyjechał swoim BMW X5, wszedł do środka w garniturze z torbą sportową, a po kilku minutach wyszedł już bez niej, ubrany luźniej, po czym odjechał samochodem.

Ruszyłem za nim, utrzymując bezpieczny dystans. Obserwacja mobilna w mieście przypomina taniec — trzeba wyczuć rytm ruchu ulicznego, świateł i innych pojazdów. Każdy manewr musi być płynny i naturalny, tak aby figurant nie zorientował się, że jest obserwowany, a jednocześnie nie można go zgubić.

Marek jechał dynamicznie, często przekraczając prędkość i wykonując ryzykowne manewry. W pewnym momencie, przy rondzie w pobliżu placu budowy, gwałtownie zahamował, po czym skręcił w wąską uliczkę z zakazem wjazdu. Zrozumiałem, że mogłem zostać zauważony. W tym momencie obserwacja została przerwana.

Zdecydowałem się wycofać i zmienić strategię. W tym zawodzie porażka to nie koniec, lecz informacja. Wiedziałem, że Marek wróci do swoich schematów, gdy uzna, że zagrożenie minęło.

Po tygodniu wróciłem w okolice miejsca zdarzenia, już innym samochodem. Była środa, godzina 17:10. Marek pojawił się ponownie i pojechał tą samą trasą, wjeżdżając w uliczkę jednokierunkową.

Podążałem za nim, utrzymując dystans około 700 metrów. Zatrzymał się pod jednym z domów. Wykonałem dokumentację fotograficzną. Marek wszedł na posesję, gdzie przywitała go kobieta. Przytulili się i spędzili razem około dwóch godzin.

Po wyjściu ruszyłem za nim ponownie. Tym razem jechał już spokojniej i zgodnie z przepisami. Zatrzymał się przy klubie sportowym, wszedł do środka, a po chwili wyszedł z torbą sportową, ubrany w garnitur — dokładnie tak, jak po pracy.

W tym momencie wykonał ruch, który zdradzał amatorów. Wyciągnął z bagażnika butelkę wody, wylał ją na głowę i kark, po czym energicznie wytarł się ręcznikiem, aby wyglądać na spoconego po treningu.

Zarejestrowałem serię zdjęć — od momentu „prysznica z butelki” aż po powrót do domu. Jednak to nie był koniec. Kluczowe było ustalenie, z kim się spotykał.

Następnego dnia sprawdziłem adres, pod którym przebywał. Okazało się, że mieszkała tam kobieta będąca wspólniczką klientki, z którą firma zerwała kontakt trzy lata wcześniej po konflikcie finansowym. Wyszło na jaw, że nie była to jedynie zdrada osobista. Marek wraz z tą kobietą wyprowadzali zlecenia z firmy pani Hani do nowo utworzonego, ukrytego podmiotu.

Gdy przedstawiłem klientce dokumentację fotograficzną, nie zapłakała. Zareagowała śmiechem.

— Wiedziałam, że ten drań jest zbyt leniwy na squasha — powiedziała.

Przekazałem jej pełne sprawozdanie i uznałem sprawę za zamkniętą. Kryptonim operacji brzmiał: „Zdrada Sportowa”.

To była podwójna zdrada — emocjonalna i biznesowa. W sądzie zdjęcia dokumentujące „prysznic z butelki” okazały się bardziej wartościowe niż jakikolwiek zapis GPS.

Zainteresowało Cię to opowiadanie?

Sprawdź inne historie naszych klientów:

Zobacz wszystkie historie

Potrzebujesz pomocy?

Podaj nam swój numer - oddzwonimy.

Podaj nam swój numer, a oddzwonimy. Pokażemy, co da się zrobić i jak możesz się czuć bezpieczniej. Nie zostawiamy Cię samego – jesteśmy tu, żeby pomóc.
Szybki kontakt
+48

"Twoje bezpieczeństwo jest Naszą misją"

Zapisz się do newslettera

Bądź  na bieżąco z aktualnościami, zmianami w prawie oraz innymi nowościami - dołącz do społeczności Agencji Bezpieczeństwa i sam decyduj o własnym bezpiczeństwie.
Newsletter
linkedin facebook pinterest youtube rss twitter instagram facebook-blank rss-blank linkedin-blank pinterest youtube twitter instagram